Menu

O MNIE

Marta Żurek Kondraciuk

Gina Damalfi-  właśc. Marta Żurek Kondraciuk,  songwriterka urodzona i tworząca w Warszawie.

Komponuje gitarowe piosenki, śpiewa i pisze teksty. Na debiutanckim albumie, którego premiera jeszcze w 2020 roku, pojawi się 12 osobistych historii, w większości zaśpiewanych po polsku, ale też po włosku i po angielsku. Do współpracy przy tej pierwszej, autorskiej płycie zaprosiła Adama “Burzę” Burzyńskiego i Marcina Ciempiela, na perkusji zagrał Oskar Podolski.

Śpiewam. Zawsze chciałam śpiewać. Piszę proste, gitarowe piosenki. Od lat eksperymentuję z głosem. Ufam intuicji, chcę uniknąć maniery, by ocalić to, co w przekazie indywidualne. Dla mnie głos jest najbardziej tajemniczym i mistycznym instrumentem, czułym i silnym środkiem przekazu artystycznego. Doszłam do punktu, w którym mówię otwarcie o świecie, przez pryzmat doświadczeń mojego życia, kolorowego i nie pozbawionego zakrętów- z pełnią dziecięcej wrażliwości, z ekspresją, która określa całe moje jestestwo, a jestem przede wszystkim -wdzięczna losowi, bo udało mi się wiele lat temu, przeżyć ciężką chorobę i doświadczenie to ukształtowało mnie jako człowieka i artystę. Gdyby nie tamte przeżycia, które dziś uważam za bogactwo, nie powstały by te piosenki.

Pragnę cały czas tworzyć i pracować więcej i więcej, by – jak jeden z malarzy prymitywistów, który mnie kiedyś mocno zainspirował – móc oddać światu owoc stokrotny.  Weszłam w temat głębiej i z czystym sumieniem… dumna oddam w Wasze ręce to, co powstało.

Nadal nie wiesz kim jestem? Prowadzi mnie dziki spokój. Posłuchaj piosenki Palermo- jest teraz na 1 miejscu w Czwórce Polskiego Radia, w marcowym zestawieniu Listy Przebojów audycji Będzie Głośno!  Ta piosenka to moje energetyczne credo w obronie wolności, chaosu i emocjonalności, obraz wyobraźni, realny świat ze snu, gdzie każdy dzień jest świętem, a muzyka pochwałą wolności.

Posłuchaj też na stronie Czwórki następnej piosenki zapowiadającej moją pierwszą płytę: “Gdy nie ma ruchu” w bezpośredni sposób odnosi się do sytuacji, w której znaleźliśmy się wszyscy z powodu covid-19, a napisałam ją na kanwie przeżyć związanych z pobytem w szpitalu, przed wielu laty, o czym wspominam już wyżej. “Musisz wytrzymać do końca i wierzyć… że uda się”.

ZESPÓŁ, PLANY:   Na wiosnę szykujemy teledysk do piosenki Warszawa, a także premierę klipu do utworu Palermo, która jest zapisem sesji live ze studia w Lubrzy, gdzie nagrywałam album.  Mój nowy zespół jest kształtującym się dopiero organizmem, tworzą go ludzie pełni pasji i entuzjazmu, na pewno będziemy starać się dużo razem grać.  – Ten wpis powstawał jeszcze przed pandemią, kto z nas mógł przewidzieć bieg wydarzeń? Wszystko, co w planach będzie, tylko trochę później.

Na większej scenie pierwszy raz stanęłam śpiewając w duecie z Kazikiem Staszewskim piosenkę „Łączmy się w pary, kochajmy się”, która ukazała się na płycie Salon Recreativo zespołu Kult. To urocza piosenka skomponowana przez Janka Grudzińskiego, dla mnie mnóstwo wspomnień.

 

Udało mi się odnaleźć własną muzykę. Koncentruję się na dotarciu do najgłębszej istoty i odnalezieniu reakcji na rzeczywistość jaką może mieć każdy z nas w sposób niepowtarzalny i jedyny, nie sugerując się żadnymi kategoriami, stylami muzycznymi czy trendami, ani upodobaniami innych ludzi. Więcej o powstającej płycie – w kolumnie MUZYKA, NEWS i niebawem na nowej stronie poświęconej debiutanckiemu ALBUMOWI.

WIĘCEJ O MNIE:

Urodziłam się i wychowałam na Przyczółku Grochowskim, na warszawskiej Pradze Południe. Z każdym rokiem przekonuję się, że to szczęście urodzić się w tak niesamowitym, naznaczonym trudnym pięknem i tajemnicą miejscu, które odrodziło się po zagładzie i intensywnie żyje, stara się żyć.

Muzyki słucham całe życie, pierwsze wspomnienia kojarzą mi się ze szpulowym magnetofonem, z którego rodzice puszczali i starszemu bratu Grechutę, Niemena, Led Zeppelin, Budgie, Stonesów i wiele innych legend. Od lat czerpię z bogactwa różnorodnych muzycznych światów – od Sarah Vaughan, Billie Holiday, Niny Simone czy Carmen Mcrae, po Ymę Sumac, Nico, Astrud Gilberto, Dee Dee Bridgewater, Debbie Harry czy Grace Jones. Jak ryba w wodzie czuję się w repertuarze włoskim. Nieustannie się uczę, szukam. Inspiruje mnie  PJ Harvey, Patty Smith, Betty (Mabry) Davis, Captain Beefheart, Tom Waits, Iggy Pop, Dawid Bowie, Jim Morrison i wielu innych. Ma nadzieję, że uda mi się osadzić to wszystko w kontekście tu i teraz.

Mam sentyment do standardów jazzowych- choć w 2016 r. .świadomie odcięłam się od utworów znanych, by wejść głębiej w siebie i odnaleźć własną muzyczną historię.  Standardy są dla mnie są jak dawne księgi, ponadczasowe przypowieści – im starsze tym bardziej warte odczytania tu i teraz. I nigdy dwa razy tak samo. Z prostotą i osobistym szlifem. Czuję w tym nie tylko szansę magicznej podróży w czasie do epoki Billy Holiday, Sarah Vaughan czy Theloniousa Monka, ale i przeżycia cudownej sytuacji, która wydarza się na scenie dzięki wspólnej energii improwizacji.

Od lat pielęgnuję bliską “zażyłość” z poetyką snu Felliniego, Anną Magnani i innymi ikonami włoskiego kina. Stąd wzięły się moje wersje legendarnych utworóm jak: La Bambola, O mamy blu czy Parole. Te utwory, podobnie jak zamki Toskanii, Sycylii czy mistyczne wioski Kalabrii są zmysłowym odbiciem  metafizycznej tęsknoty za nierealnością zatrzymania chwili, są nasyceniem afirmacją życia, pięknem świata i nagiej emocjonalności, są spełnieniem marzenia o intensywności przeżyć bez utraty czystości i wolności umysłu. Są czystą namiętnością i słodyczą, bez których nie byłoby Włoch. Bez których nie byłoby mnie.

“Brunetka wieczorową porą” to był mój autorski program w radioJAZZ.fm . Od 2010 r. do 2014 opowiadałam w nim o kobiecej ekspresji w muzyce, o artystkach wszystkich kontynentów, od klasyki jazzu, bluesa i rocka po awangardę i najnowsze wschodzące zjawiska sceny muzycznej. Przez lata audycja ewoluowała w różnych kierunkach,  ale w każdym prawie odcinku, niezależnie od tematu spotkania dawałam słuchaczom odczuć obecność Toma Waitsa, bo uważam go za jednego z ojców chrzestnych kształtu mojego życia. Należy  do nich też Federico Fellini, z nastoletnich  czasów -Witkacy, ale przede wszystkim chyba cały ten OCEAN MUZYKI, którą nasiąka od urodzenia.

Wokalnie inspirują mnie mężczyźni o niskich głosach, poza Tomem Waitsem – Iggy Pop, Captain Beefheart, Nick Cave, Dawid Bowie i Jim Morrison. Wokalistki mogłaby długo wymieniać – na pewno Batty (Mabry) Davis, PJ Harvey, wreszcie Nina Simone, Billy Holiday, Sarah Vaughan, Yma Sumac, Nico.

W audycji nawiązywałam do postaci intrygujących, często nieszczęśliwie zmarłych u szczytu kariery, jak Dalida, Mia Martini, Edith Piaf, do traumatycznego dzieciństwa Rosy Balistreri i Billie Holiday, opowiadałam o charyzmatycznych parach jak Betty Davis i Miles Davis, Tom Waits i Kathleen Brennan, czy Ike i Tina Turner.

Fellini mówił, że istniejemy tylko w tym, CO ROBIMY. Ja dodam jeszcze… i w tym, JAK KOCHAMY. Jedno i drugie jest tak samo ważne. I bezcenne.

Zapraszam do buszowania po mojej stronie!