Menu

MY WAY

Marta Żurek Kondraciuk

Śpiewam. Zawsze chciałam śpiewać. Komponuję proste,  gitarowe piosenki. Piszę teksty. Od lat eksperymentuję z głosem i z różnymi stylami wokalnymi. Ufam intuicji, chcę uniknąć maniery, by ocalić to, co w przekazie najbardziej indywidualne. Czuję mocno, że głos jest najbardziej tajemniczym i mistycznym instrumentem, czułym i zarazem silnym środkiem przekazu art. I choć zabrzmi to pewnie banalnie, kocham prostotę, wierzę w nią i do niej dążę.

Urodziłam się i wychowałam na Przyczółku Grochowskim, na warszawskiej Pradze Południe. Moja mama urodziła się też na Pradze, w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego. Tata na Mokotowie. Dziadkowie również mieszkali w Warszawie. Z każdym rokiem coraz mocniej przekonuję się, że to szczęście urodzić się w tak niesamowitym, naznaczonym trudnym pięknem i tajemnicą miejscu, które odrodziło się po zagładzie i intensywnie żyje, stara się żyć.

Jestem lektorką, prezenterką radiowo-telewizyjną, autorką audycji “Brunetka wieczorową porą” emitowanej w radioJAZZ.fm w latach 2010-14 i videobloga kulinarnego na dobre stany ducha i ciała “Żurek z pomidorem”, inspirowanego kuchnią włoską i filmami Felliniego. Z wykształcenia jestem filozofem, z przekonania surrealistką metafizykiem.

Muzyki słucham całe życie, pierwsze wspomnienia kojarzą mi się ze szpulowym magnetofonem, z którego rodzice puszczali mnie i mojemu starszemu bratu Grechutę, Niemena, Led Zeppelin, Budgie, Stonesów i wiele innych legend. Od lat czerpię z bogactwa różnorodnych muzycznych światów – od Sarah Vaughan, Billie Holiday, Niny Simone czy Carmen Mcrae, po Ymę Sumac, Nico, Astrud Gilberto, Dee Dee Bridgewater, Debbie Harry czy Grace Jones. Jak ryba w wodzie czuję się w repertuarze włoskim. Nieustannie się uczę, poszukuję. Niezmiennie inspiruje mnie PJ Harvey, Patty Smith, Betty (Mabry) Davis, Laurie Anderson, Captain Beefheart, Tom Waits, Iggy Pop, Dawid Bowie, Jim Morrison i wielu innych. Mam nadzieję, że uda mi się osadzić to wszystko w kontekście tu i teraz.

Mam sentyment do standardów jazzowych- choć w 2016 r. .świadomie odcięłam się od utworów mi znanych, by wejść głębiej w siebie i odnaleźć własną muzyczną historię.  Standardy są dla mnie wciąż ważne- jak dawne księgi, ponadczasowe przypowieści – im starsze tym bardziej warte odczytania tu i teraz. I nigdy dwa razy tak samo. Z prostotą i osobistym szlifem. Czuję w tym nie tylko szansę magicznej podróży w czasie do epoki Billy Holiday, Sarah Vaughan czy Theloniousa Monka, ale i przeżycia cudownej sytuacji, która wydarza się na scenie dzięki wspólnej energii improwizacji.

Tak więc w 2016 roku udało mi się całkowicie poświęcić na odnalezienie własnej muzyki.  Nie zaśpiewałam ani jednego nieswojego utworu – poza mini koncertem na zakończenie roku w przedszkolu syna, kiedy z akompaniamentem kolegi na gitarze zaśpiewałam standardy jazzowe związane z latem i wakacjami. Cały czas  koncentruję się na dotarciu do mojej najgłębszej istoty i odnajdywaniu tej indywidualnej opowieści i reakcji na rzeczywistość jaką może mieć każdy z nas w sposób niepowtarzalny i jedyny, nie sugerując się żadnymi kategoriami, stylami muzycznymi czy trendami, ani upodobaniami innych ludzi. Cieszy mnie niesamowicie to co powstaje. Więcej o powstającej płycie – w kolumnie NEWS .

Od lat pielęgnuję bliską “zażyłość” z poetyką snu Felliniego, Anną Magnani i innymi ikonami włoskiego kina. Stąd wzięły się moje wersje legendarnej La Bamboli, O mamy blu czy Tango italiano.  Te utwory, podobnie jak zamki Toskanii, Sycylii czy mistyczne wioski Kalabrii są zmysłowym odbiciem  metafizycznej tęsknoty za nierealnością zatrzymania chwili, są nasyceniem afirmacją życia, pięknem świata i nagiej emocjonalności, są spełnieniem marzenia o intensywności przeżyć bez utraty czystości i wolności umysłu. Są czystą namiętnością i słodyczą, bez których nie byłoby Włoch. Bez których nie byłoby mnie.

“Brunetka wieczorową porą” to był mój autorski program w radioJAZZ.fm . Od 2010 r. do 2014 opowiadałam w nim o kobiecej ekspresji w muzyce, o artystkach wszystkich kontynentów, od klasyki jazzu, bluesa i rocka po awangardę i najnowsze wschodzące dopiero zjawiska sceny muzycznej. Przez lata moja audycja ewoluowała w różnych kierunkach,  ale w każdym prawie odcinku, niezależnie od tematu spotkania daję słuchaczom odczuć obecność Toma Waitsa i czuję się z tym dobrze, bo uważam go za jednego z ojców chrzestnych kształtu mojego życia. Należy  do nich też Federico Fellini, z nastoletnich  czasów -Witkacy, ale przede wszystkim chyba cały ten OCEAN MUZYKI, którą nasiąkam od urodzenia.

Wokalnie inspirują mnie mężczyźni o niskich głosach, poza Waitsem – Iggy Pop, Captain Beefheart, Nick Cave, Dawid Bowie, Jimi Hendrix i Jim Morrison. Wokalistki mogłabym długo wymieniać – na pewno Batty (Mabry) Davis, PJ Harvey, Grace Jones, wreszcie Nina Simone, Billy Holiday, Sarah Vaughan, Yma Sumac, Nico.

W audycji nawiązywałam do postaci intrygujących, często nieszczęśliwie zmarłych u szczytu kariery, jak Dalida, Mia Martini, Edith Piaf, do traumatycznego dzieciństwa Rosy Balistreri i Billie Holiday, opowiadałam o charyzmatycznych parach jak Betty Davis i Miles Davis, Tom Waits i Kathleen Brennan, czy Ike i Tina Turner. Prezentowałam też najnowsze wydawnictwa.

Na większej scenie “debiutowałam” śpiewając w duecie z Kazikiem Staszewskim piosenkę „Łączmy się w pary, kochajmy się”, która ukazała się na płycie Salon Recreativo zespołu Kult w 2001 r. Ale czy to jeden z ważniejszych faktów w moim życiu? To urocza piosenka skomponowana przez Janka Grudzińskiego, dla mnie mnóstwo wspomnień:

Historia matki Mózg to roboczy tytuł powieści, którą mam zamiar któregoś dnia “wydać na świat”.  Składa się na nią kilkanaście mini rozdziałów – opowiadań pisanych w duchu realizmu magicznego, z surrealistycznymi zwrotami akcji, opowiadań, z których część stało się bazą dla piosenek, nad którymi pracuję.

Dochodzę do punktu, w którym zaczynam mówić otwarcie o świecie, przez pryzmat doświadczenia całego mojego życia- mówić tak, jak ja indywidualnie czuję. Teraz zaczynam działać w pełni.

Więcej o muzycznych i innych moich projektach wspominam w kolumnie News i Muzyka.

Fellini mówił, że istniejemy tylko w tym, CO ROBIMY. Ja dodam jeszcze… i w tym, JAK KOCHAMY. Jedno i drugie jest tak samo ważne. I bezcenne.

Zapraszam do buszowania po mojej stronie!